byłam razem z P.P. Zosią i Stasiem. Tym razem wybraliśmy siê na "Wszyscyśmy z jednego Szynela" wg Gogola. Wartka akcja, właściwie nie pozwalająca na bicie braw po każdej piosence czy skeczu. Trochê nie lubiê tego klimatu - starorosyjskiego - chociaż.... jest w nim dużo humoru, romantyzmu i horroru. Super była piosenka o niani co opowiadała trzem chłopczykom istne horrory właśnie na dobranoc. Świetny był skecz jak Dostojewski przyszedł ze swoim rêkopisem 'Zbrodni i Kary' do wydawcy a wydawca przerobił utwór na kompletną szmirê, zmieniając oprócz treści utworu również tytuł na "Orgazm i ekstaza" (czy coś w tym rodzaju) a autor... nie, nie Dostojewski, autor bêdzie siê nazywał 'Teresa Orlowsky'. Świetna była piosenka o wielkiej miłości i kołderce za krótkiej, jakże smutna w swej wymowie i chyba b. aktualna. Miałam nadziejê, że bêdzie wystêpował R. Kmita, niestety. Ale to było jedyne rozczarowanie.
...I te pyszne piosenki z muzyką Janusza Wojtarowicza! Począwszy od
pierwszej "Bo Petersburg kocha siê w sobie"- nadają rytm, punktują
przedstawienie. Są wśród nich prawdziwe majstersztyki komizmu, jak ta o
miłości Piotra i Soni, miłości, która "owszem byla wielka, ale kołdra
dosyć mała, wiec gdzieniegdzie tu i ówdzie miłość spod niej wystawała".
Zaś rozpêdzona finałowa "Trojka" żegna widza jak gogolowska wizja
Cziczikowa, odjeżdżającego trójką koni w dal na ostatniej stronicy
"Martwych Dusz", na której pada słynne pytanie: "Rosjo dokądże pêdzisz?" (...)
W czasie, gdy tyle teatrów w Polsce
zaniża loty do poziomu dość przeciêtnego kabaretu, Rafał Kmita - który
przecież zaczął od kabaretu, wraz z grupą swoich wykonawców - w
wiêkszości studentów krakowskiej szkoły teatralnej - z
charakterystyczną przekorą kieruje siê w przeciwną stronê, proponując
nam właśnie teatr: popularny i śmieszny, a zarazem mądry, refleksyjny,
w znakomitym gatunku.
www.kmita.art.pl/szynel.html
Polecam. :))